Wiem, że to koniec…
Słońce wisiało jeszcze leniwie nad horyzontem, przeszywając swoimi gorącymi promieniami.
Między blokami pełno było zieleni, różnych rodzajów drzew i krzaków. Nie brakowało w tym wszystkim ładu, a nawet symetrii. Obraz zdawał się być nawet sielankowy… Lecz dla niego był już lekko mglisty. Wynurzył się z mieszkania chwiejnym krokiem, po czym stanął na chwilę na tarasie, by rozejrzeć się lekko przekrwionymi oczami dookoła komina. Usiadł na krześle i zapalił mentolowego papierosa. Nigdy nie przepadał za zwykłymi papierosami. Mentole pozwalały się bardziej zrelaksować i nie były tak zobowiązujące. Wypuścił dym po czym myślami powrócił ponownie do tematu, który drążył już tak długo, bo ponad pół roku. Dokładnie tyle pracował już za granicą. Swoją dziewczynę i przyjaciół zostawił w ojczystym kraju, jadąc za chlebem. Jednak po paru miesiącach życie nie wyglądało już tak kolorowo jak z początku. Nie umiał się odnaleźć ani w nowym ani w starym kraju. Wydawało mu się, że nie pasuje już nigdzie… Uczucie to wzmacniał fakt, że mimo dość młodego wieku w jego ojczyźnie marzenia legły w gruzach w konfrontacji z panującą rzeczywistością. Jednak nikt nie mógł tego zrozumieć i to bolało go najbardziej. Kolejny szybki łyk piwa… Jak długo można wytrzymać robiąc coś wbrew sobie? Jak wiele pytań pozostanie wciąż bez odpowiedzi… I jak wiele pretensji usłyszy w momencie, w którym oczekiwać będzie wsparcia? Czy to już koniec? Czy może wszedł już na drogę dla zatraceńców? Zgasił papierosa, po czym wrócił z piwem do domu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz